Synteza Nauk Fundamentem Analizy Podświadomości

dziewczyna_zamyslona

Pracując przez wiele lat jako psycholog i homeopata, zadawałam sobie pytanie: dlaczego człowiek zachowuje się w konkretny sposób i co za tym stoi? Rodzice? Podświadomość? Jeśli tak, to z jakiego poziomu? A może człowiek taki już się urodził? W takim razie gdzie znajduje się początek jego narodzin?
Zauważyłam, że na jednego człowieka działa ta konkretna metoda, a na drugiego – zupełnie inna. Jeden otrzymał swoje programy od rodziców, natomiast dla drugiego pierwsza miłość stała się wyzwalaczem, który doprowadził jego życie do ruiny.
Bardzo ważne jest przeprowadzenie właściwej diagnozy, ponieważ pomaga ona wyprowadzić człowieka do przestrzeni dialogu z samym sobą. Istnieją różnego rodzaju testy, jednak ludzie nauczyli się je omijać, dlatego nie zawsze pomagają odnaleźć właściwy punkt rozwoju lub transformacji.
Mnie pomaga matematyka, która jest obiektywna i tworzy obrazy ujawniające deficyty osobowości.
Czasami wydaje się, że człowiek cierpi na poważne zaburzenia psychiczne, ale w rzeczywistości tak nie jest – po prostu jego rozwój utknął w martwym punkcie. Mówiąc o rozwoju, mam na myśli zarówno poprzednie życia, jak i przyszłe, a także człowieka, który przyszedł na świat właśnie w tym czasie, aby przejść ważną lekcję, od czegoś się uwolnić lub coś zdobyć. Brzmi to ezoterycznie, jednak uważam, że to po prostu racjonalny umysł blokuje zrozumienie tego zjawiska.
Choroby psychiczne, które lekarze diagnozują obecnie – to, co postrzegamy jako zaburzenia, uzależnienia czy zaburzenia osobowości – wszystko to rodzi cierpienie i odbiera człowiekowi możliwość cieszenia się życiem.

Jednak również te choroby mogą mieć swoje korzenie w niewłaściwie wybranej drodze Duszy. Uważam, że człowiek przychodzi do psychologa nie tylko ze swoimi problemami, lecz przynosi także swój Los i swoją Duszę – trzeba jedynie umieć to poczuć.

👩‍⚕️ Psycholog jest lekarzem powołanym do uzdrawiania niewidzialnego świata drugiego człowieka, jego irracjonalnej części.

Czasami przychodzi klient, u którego nie postawiono diagnozy, ale widać u niego zaburzenie osobowości — oznacza to, że rozwój jego duszy znalazł się w ślepym zaułku. Przypomnijmy sobie, czym jest osobowość?
Jest to zespół trwałych lub względnie trwałych cech, które pozwalają nam reagować na otaczający świat, czyli wyrażać swoje myśli i emocje, a także przeżywać je wewnętrznie.

Osobowość jest indywidualna: każdy z nas inaczej reaguje na te same sytuacje, np. w obliczu zagrożenia jedna osoba może zaatakować i się bronić, druga spróbuje uciec, a trzecia zastygnie w odrętwieniu. Osobowość jest wynikiem połączenia tego, co otrzymaliśmy w procesie ziemskiego rozwoju i wychowania, genetycznych programów rodowych, a także konsekwencją doświadczeń życiowych i innych czynników psychologicznych (dodaję od siebie: świadomych i nieświadomych).

Zaburzenie osobowości nie jest po prostu „chorobą”, lecz specyficznym sposobem reagowania i postrzegania świata, który często utrudnia człowiekowi budowanie zdrowych relacji z otoczeniem. Jednocześnie sam człowiek nie zawsze uświadamia sobie problem lub z jego powodu cierpi, np. osoby z antyspołecznym zaburzeniem osobowości mogą zadawać ból innym, nie odczuwając ani wstydu, ani skruchy. Najważniejsze jest dla nich osiąganie własnych celów, a uczucia innych schodzą na dalszy plan.

Do psychologa pacjent przychodzi po to, aby spojrzeć na sytuację z innej perspektywy, dostrzec to, co jest ukryte i skorygować punkt skupienia uwagi. Jeśli Dusza musi zakończyć swój wewnętrzny akt teatralny, trudno będzie odciągnąć ją od jej działań. Terapia pomaga złagodzić uderzenie, w pewnym stopniu przeformatować sytuację. Choroba psychiczna jest głębokim zaburzeniem przebiegu i treści myślenia – jego porządku oraz tempa. Struktury duszy ulegają rozpadowi i przestają synchronizować się z przestrzenią oraz czasem. Pojawiają się urojenia – przekonanie, że dane zdarzenie lub okoliczność rzeczywiście istnieją, chociaż mogą nie odpowiadać aktualnej rzeczywistości. Chorobie psychicznej towarzyszą również zaburzenia afektu, czyli sposobu wyrażania emocji, kiedy nastrój staje się nieadekwatny do sytuacji.

Często w przebiegu choroby psychicznej wola zostaje skierowana nie tam, gdzie powinna. O chorobie mówimy wtedy, gdy u człowieka dochodzi do rozpadu struktur psychicznych i zaburzeniu ulega myślenie (jako sfera informacyjna) lub emocje (jako sfera uczuć). Jednak nawet choroba psychiczna ma swój sens, jeśli weźmiemy pod uwagę hipotezę reinkarnacji.

Zauważyłam, że psychika jest dynamiczna i nawet choroba ma swoją własną dynamikę; okazuje się, że pewne aspekty można kontrolować, czasami przy pomocy farmakologii (jeśli zachodzi taka potrzeba). Istnieją leki, które potrafią zmniejszyć intensywność przeżyć, jednak podstawą leczenia pozostaje terapia. Terapia nie przynosi jednak natychmiastowych efektów, ponieważ jej działanie musi dotrzeć do głębi osobowości, odnaleźć to, co wywołuje dany triger. Leki jedynie stępiają odczucia, nie pozwalając prawdziwej energii wydostać się na zewnątrz.

Zawsze starałam się znaleźć początek: skąd bierze się takie czy inne zachowanie?
Rodzice? To zbyt mało; istnieje wiele zjawisk świadczących o tym, że rodzice oddziałują jedynie pośrednio.
Genetyka? Ona również nie jest wszechmocna i wywiera wpływ jedynie w około 30%. Nawet obserwując, jak dochodzi do poczęcia, można zrozumieć, że w pojawieniu się człowieka istnieje jakaś tajemnica.
I wtedy zaczęłam zastanawiać się nad teorią reinkarnacji: w jaki sposób ta teoria może się przejawiać? Czy po prostu przeskakujemy z jednego życia do drugiego? Nie, to zbyt banalne i zbyt proste. Istnieją jakieś czynniki w przestrzeni i czasie, które wpływają na nas i na nasze wcielenie.

Szukałam przyczyny i znalazłam ją w matematyce – w naszej transcendentalnej części osobowości. Pasjonowałam się numerologią i wtedy dostrzegłam sens w łączeniu różnych nauk. Za pomocą matematyki można zauważyć to, co nieświadome, a co sami przed sobą ukrywamy. Prowadziłam własne statystyki, zapisywałam obliczenia, łączyłam i rozdzielałam poszczególne składowe liczb.

Liczby opowiadały o etapach rozwoju, o wewnętrznych procesach, które zachodzą w nas samych. Napisałam o tym kilka książek i stworzyłam wiele kursów, a zwieńczeniem tej pracy stało się założenie szkoły – Akademii Integralnej i Twórczej Psychologii. Interesuje mnie postrzeganie człowieka właśnie w kontekście jego rozwoju wówczas śmierć staje się jedynie przejściem, a nie końcem; wtedy rozumie się, że w mitach zawarta jest prawda, mówiąca o nieśmiertelności duszy. A jeśli to się dostrzega, można uświadomić sobie, jak wielką odpowiedzialność ponosi psycholog!

Jaką odpowiedzialność ponosi rodzic, kiedy rodzi się dziecko?

Najważniejsze jest dostrzeżenie jego osobowości. Rodzice często pytają: „Dlaczego on tak się zachowuje? Co zrobiliśmy nie tak w wychowaniu?”. Przyczyną nie zawsze jest sam proces wychowania, lecz uruchamianie się struktur osobowości w różnym czasie i w różnych przestrzeniach, które stają się punktami wyzwalającymi (trigerami), powodującymi „stan zapalny” i otwarcie się czegoś nowego.

Czy zaburzenie osobowości może przekształcić się w pełnoobjawową chorobę psychiczną? Jest to jak najbardziej możliwe. Weźmy na przykład osobowość unikająco-lękową: stałe wewnętrzne napięcie bardzo często staje się katalizatorem przewlekłej depresji. Z czasem poziom lęku osiąga wartości krytyczne, człowiek zaczyna unikać wszelkich kontaktów i emocjonalnie się „zamyka”. W takim stanie przywrócenie osobie zdolności do pełnowartościowego funkcjonowania w relacjach społecznych staje się dla specjalistów poważnym wyzwaniem. Energia stopniowo się wyczerpuje, a człowiekowi coraz trudniej przechodzić do trybu aktywności.

Obserwacje kliniczne pokazują, że osoby z zależnym typem osobowości znacznie częściej zapadają na stany depresyjne niż osoby z grupy kontrolnej. Taka podatność wynika z deficytu strategii adaptacyjnych: człowiek ma trudności z właściwą interpretacją oczekiwań partnera, a brak wykształconych umiejętności radzenia sobie z życiowymi trudnościami uniemożliwia konstruktywne rozwiązywanie konfliktów. Problem ten ma swoje korzenie w specyfice rozwoju Duszy, podczas którego nie została zgromadzona energia w postaci niezbędnych kompetencji pozwalających na samodzielne funkcjonowanie.

Dobrze byłoby odnaleźć równowagę pomiędzy tym, co jest wypełnione energią, a odkryciem własnej wewnętrznej pustki. Tylko poprzez „przepompowywanie” energii można przywrócić tę równowagę. Tak postrzegam proces terapeutyczny i sam rozwój.

Energetyczny wymiar naszego wewnętrznego świata: rodzimy się i jesteśmy tym, co wcześniej oddawaliśmy światu (Jan Teolog). Spróbuję teraz wyjaśnić to za pomocą obrazów zaczerpniętych z fizyki.
Gromadzimy w sobie energię, a następnie zaczynamy nią promieniować. Czas trwania tego promieniowania oraz jego intensywność zależą nie tylko od tego, co otrzymujemy wraz z programami rodowymi czy wychowaniem, lecz także od naszej wewnętrznej struktury oraz warunków, w jakich się znajdujemy i w których się rozwijamy. Jeżeli w jakimś obszarze nie zgromadziliśmy energii, nie mamy czym świecić, wtedy pojawia się nasza wewnętrzna ślepota i ciemność w tej sferze życia. Dlatego własną osobowość można traktować jako fundament rozwoju i starać się wypełniać te miejsca, w których jest trudno, gdzie brakuje doświadczenia, ponieważ później, w przyszłości duszy, okaże się to potrzebne. Studiując człowieka poprzez obliczenia matematyczne, można zrozumieć, że w pewnych obszarach nie rozliczył się on ze swoją przeszłością, a tam, gdzie brakuje światła, pojawiają się zniekształcenia osobowości. Możemy w terapii wprowadzać aktywatory, które będą wspierać rozwój, trzeba jednak wiedzieć, z jakimi aktywatorami należy pracować. Na przykład, jeśli chcemy „uzdrowić” człowieka z jego wewnętrznych przekonań, aby zdołał odwrócić głowę i spojrzeć na życie z innej perspektywy, musimy najpierw zrozumieć, co go ogranicza. W przeciwnym razie będzie jak osoba cierpiąca na osteochondrozę odcinka szyjnego kręgosłupa – nie będzie w stanie tego zrobić, a my jedynie pogłębimy jego „chorobę”, wzmacniając jego przekonania o świecie i o samym sobie. Wielokrotnie okazywało się, że tradycyjne metody takiego wzmacniania stawały się niebezpieczne. Człowiek tak bardzo pompował swoje ego, że ostatecznie pozostawał samotny i pozbawiony zasobów. Efekt może okazać się zupełnie inny od oczekiwanego: po kilku latach taki klient wpadnie w depresję, ponieważ światło nie dotarło do tych obszarów życia, które zostały wcześniej spustoszone.

Pomysł stworzenia Analizy Podświadomości oraz opracowania odpowiednich obliczeń nie pojawił się znikąd. Poszukiwałam przyczyny ludzkiego cierpienia i tego, co stanowi źródło ludzkiej „ślepoty”. Wtedy właśnie narodziła się myśl o syntezie dwóch nauk – jednej uznanej i drugiej nieuznanej. Być może nadszedł już na to czas? Kiedy patrzy się na człowieka z perspektywy wieczności, zaczyna się rozumieć, że wszystko, przez co przechodzi, jest rezultatem jego osobistego rozwoju. Jeśli człowiek nie dostrzeże swojego Cienia, który pragnie wydostać się na powierzchnię, swojego Erosa, który „nakręca” życie oraz Jaźni, która wzywa go, by zdjął plecak i ruszył naprzód, jego osobowość zacznie stopniowo gasnąć. Przestanie być tym substratem, który gromadzi światło (mówię tu językiem fizyki). Tak narodziła się moja hipoteza obliczeń (fascynowałam się numerologią w podobny sposób, w jaki Jung fascynował się mitami i kulturą). Razem ze studentami i klientami wielokrotnie dyskutowaliśmy o znaczeniu poszczególnych pozycji liczbowych oraz ich archetypowym oddziaływaniu. Dzięki własnej praktyce sami przekonują się, że ta hipoteza działa. (Dlaczego cały czas używam słowa „hipoteza”? Ponieważ jestem badaczką. Zawsze będą we mnie żyły wątpliwości i to właśnie one pomagają mi iść dalej oraz poszukiwać nowych odpowiedzi).

Poszczególne części Analizy Podświadomości można nazwać fazami. Mogą one uaktywniać się w różnym czasie, jednak układają się w jedną linię, z którą pracujemy podczas terapii. Terapia zostaje włączona w tę linię rozwoju jako informacyjny aktywator i wspiera strukturę duszy. Jeśli osiąga swój cel (a zależy to zarówno od terapeuty, jak i od samej struktury duszy), powstaje odrębna faza, którą możemy nazwać „Nową Świadomością” – faza uzdrawiająca. Być może nie jest ona jeszcze całkowicie wypełniona swoim światłem, jednak już sama jej obecność zmienia wadliwą strukturę i oddziałuje na pozostałe fazy. Zaczynają one gromadzić nowe informacje, a defekt osobowości stopniowo się wyrównuje.

Psychologowie nie mają powodów do obaw – moje „nienaukowe metody” mogą stać się uzupełnieniem ich wiedzy i umiejętności, a nie ich zastępstwem. Co więcej, mogą nawet zwiększyć zapotrzebowanie na usługi specjalistów, pomagając identyfikować pacjentów wymagających bardziej intensywnego wsparcia. Metodę tę należy postrzegać jako możliwość, która może zmienić rolę diagnostyki, pozwalając odkrywać prawdziwe przyczyny problemów.

dr Emma Lange

Zapraszam na Jogę Twórczości, na której otrzymasz nową wiedzę, ciekawe informacje min. o mózgu oraz popracujesz terapeutycznie.

TELEGRAM – BYĆ ZDROWYM TELEGRAM – PSYCHOLOGIA i MATEMATYKA

Zapraszam do profilaktyki chorób za pomocą homeopatii – skuteczne leczenie za pomocą małych dawek/ kontakt@emma-lange.pl

Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszamy do nas, na wykłady, webinar, do naszego sklepu.

Zapraszamy do naszej Akademii Integralnej i Twórczej Psychologii.